Wpisy z tagiem: angielska prowincja

piątek, 27 maja 2011
Dom sióstr - Charlotte Link

Po wielomiesięcznych oczekiwaniach wznowienie Domu sióstr trafiło wreszcie w moje ręce i zabrałam się do czytania.

Barbara i Ralph – małżeństwo przechodzące kryzys postanawia spędzić święta we dwoje na angielskiej prowincji – gdzieś w Yorkshire. Starsza pani wynajmuje im na dwa tygodnie swój duży, położony na uboczu dom. Już pierwszej nocy spada śnieg i para zostaje odcięta od świata – nie mają prądu, ciepłej wody, a ich zapasy jedzenia dramatycznie szybko się kurczą. Przypadek sprawia, że w ręce Barbary trafia 400-stronicowy maszynopis – autobiograficzna powieść Frances Gray – nieżyjącej już właścicielki domu. Od samego początku wiemy, że ten dziennik skrywa jakąś tajemnicę – jej wyjawienia panicznie boi się Laura, właścicielka domu. Jako, że Barbara jest z natury osobą ciekawską, (a i trzeba przecież zająć czymś umysł, by nie myśleć wciąż o jedzeniu, którego nie ma) dość szybko pogrąża się w lekturze. Od tego momentu akcja biegnie już dwutorowo – na przemian poznajemy dalsze losy uwięzionych małżonków oraz przenosimy się do czasów młodości Frances Gray, czyli początku XX wieku, końca epoki edwardiańskiej. Siedemnastoletnia Frances jest osóbką, która przysparza swoim rodzicom wielu problemów – nie chce zgodzić się na tradycyjnie przypisaną kobiecie rolę żony i matki, postanawia poszukać własnej drogi. W tym celu wyjeżdża do Londynu, a tam, właściwie przypadkiem, zostaje wciągnięta w działania ruchu sufrażystek. Od tego momentu rzeczywiście zaczyna się jej nowe życie, które będzie ściśle związane z dziejową zawieruchą. 

Dom sióstr nie jest może powieścią najwyższych lotów, ale tego w zasadzie od niej nie oczekiwałam. Jest to natomiast bardzo sprawnie napisana saga rodzinna ze skrywaną przez lata tajemnicą i historią w tle.Jest to opowieść o ludzkich namiętnościach, dokonywaniu wyborów i ponoszeniu ich konsekwencji.

Jak dotąd przeczytałam dwie książki Charlotte Link (wcześniej Echo winy), która jest bardzo znaną niemiecką autorką. W obu książkach mamy pełnokrwistych bohaterów, którzy potrafią wzbudzić w czytelniku skrajne emocje (tak było w moim przypadku) i nie poddają się jednoznacznej ocenie. Pisarstwo pani Link to dla mnie przykład prozy środka, tworzonej z myślą o przyjemności czytelnika. Nie jest to literatura szczególnie oryginalna, jeśli chodzi o dobór tematyki i formy, ale muszę przyznać, że już dawno żadna książka nie wciągnęła mnie tak bardzo jak Dom sióstr. Do tego stopnia, że wzięłam wolne w pracy, aby ją skończyć:) Dlatego będę dalej czytać książki pani Link i mam nadzieję, że ukażą się w Polsce kolejne jej tytuły, których na koncie ma już kilkanaście.