Wpisy z tagiem: literatura szwedzka

piątek, 29 kwietnia 2011
Sztuka bycia Elą - Johanna Nilsson

Książkę wypatrzyłam ostatnio w bibliotece i wzięłam ją bo przypomniały mi się dobre opinie na blogach. Sztuka bycia Elą autorstwa szwedzkiej pisarki Johanny Nilsson okazała się dobrą lekturą na podróż pociągiem. Lekko napisaną, refleksyjną, wciągającą, i momentami całkiem zabawną.

 Ela Sander – tytułowa bohaterka, to 26-letnia dziewczyna, która nie wie jak ułożyć sobie życie. Wciąż nie przebolała jeszcze rozwodu swoich rodziców, który miał miejsce kilka lat wcześniej. Przerwała studia, od dwóch lat pracuje w kawiarni i sama właściwie nie wie co dalej. Nie potrafi pogodzić się z rozpadem swojej rodziny – z tym, że każde z rodziców ma nowego partnera, a brat właśnie po raz drugi został szczęśliwym ojcem. Czuje się zepchnięta na margines. Tęskni za bliskością, jednak konsekwentnie odrzuca wszelkie przejawy zainteresowania czy przyjaźni ze strony innych. Gardzi tradycyjnie pojmowanym modelem rodziny i ,,wózkową mafią”.

Ela była dla mnie dość irytującą postacią – egoistyczna, skupiona na sobie, raniąca innych, momentami strasznie infantylna. Na szczęście miewa przebłyski świadomości, że już najwyższa pora wziąć się w garść. 

Przełom w jej życiu następuje gdy spotyka Klarę – sześcioletnią córkę bezdomnej narkomanki. Ela postanawia dziewczynce pomóc. Paradoksem jest, że to małe dziecko jest bardziej dojrzałe i zaradne niż dorosła, ale wciąż niedojrzała Ela. Dziewczyna, chcąc uchronić Klarę przed biurokratycznym systemem opieki społecznej, podejmuje prywatne śledztwo by odnaleźć matkę dziewczynki. Dyskusyjne jest jednak to, kto w tej relacji jest stroną bardzo potrzebującą. Opieka nad Klarą uczy Elę odpowiedzialności za drugiego człowieka, pomoże jej także w podjęciu ważnych życiowych decyzji.

Książka, mimo dość poważnych tematów i depresyjnej bohaterki ma raczej optymistyczny wydźwięk. Jakoś szczególnie gorąco jej nie polecam, ale przypuszczam, że gdybym przeczytała ją jakieś 10 lat temu, mogłaby mi się bardziej spodobać. Podczas lektury miałam bowiem wciąż wrażenie, że czytam książkę dla młodzieży – zapewne dlatego, że bohaterka zachowywała się jak rozkapryszona nastolatka.

Całe mnóstwo ostatnio przeczytanych książek czeka na moje recenzje (uzbierał mi się całkiem pokaźny stosik), a ponieważ dysponuję teraz większą ilością czasu, mam nadzieję trochę to nadrobić. Pozdrawiam wszystkich wiosennie:)

Johanna Nilsson: Sztuka bycia Elą. Wydawnictwo Replika 2008.

piątek, 25 marca 2011
Johan Theorin - Nocna zamieć

Straszne lenistwo ogarnęło mnie wraz z końcem zimy, co odbiło się niestety również na moich wpisach na blogu. Mam nadzieję, że początek wiosny da mi odpowiedni zastrzyk energii...

Kilka tygodni temu pisałam o Zmierzchu - debiutanckiej książce szwedzkiego autora – Johana Theorina, dziś pora na część drugą - Nocną zamieć. Z zadowoleniem stwierdzam, że jest jeszcze lepiej!

O ile w Zmierzchu leitmotivem był alvaret, tak w Nocnej zamieci jest nim fåk – lokalna odmiana zamieci o niesamowitej sile, zdolny wstrząsać murami o metrowej grubości.

Historia toczy się wokół starego domostwa Aludden, nad którym ciąży fatum. Dom był kiedyś siedzibą XIX-wiecznych latarników, a zbudowano go z bali pochodzących z rozbitego statku.

Theorin stosuje zabieg znany nam już ze ,,Zmierzchu” - wprowadza kilka perspektyw czasowych. Losy kolejnych mieszkańców Aludden przeplatają się z historią aktualnych właścicieli – Joakima i Katrine, którzy z dwójką małych dzieci właśnie przeprowadzili się na Olandię. Zmęczeni intensywnym życiem w wielkim mieście szukają na olandzkiej wsi spokoju i wytchnienia. Niestety niezbyt długo się nim cieszą – wkrótce Katrine w dość tajemniczych okolicznościach topi się w pobliskim morzu. Pojawia się więc wątek kryminalny, ale w gruncie rzeczy pozostaje on na drugim planie. Nocna zamieć to przede wszystkim studium żałoby po śmierci ukochanej osoby. Głęboka rozpacz po śmierci żony sprawia, że legendy o duchach zamieszkujących Aludden trafiają na podatny grunt – stają się niemal obsesją Joakima. Także czytelnikowi ciężko będzie ustalić wyraźną granicę pomiędzy złudzeniem i snem a jawą.

W powieści śledzimy losy wielu postaci – ważną rolę odegra Tilda Davidsson – młoda, ambitna policjantka, która właśnie rozpoczyna pracę w pobliskim miasteczku. Poznajemy też trójkę włamywaczy, którzy buszują w opuszczonych domkach letników oraz dwie malarki Torun i Mirje Rambe. Jest także Gerlof – dociekliwy staruszek, którego mieliśmy okazję poznać już w Zmierzchu. Portrety psychologiczne znowu wypadają bardzo przekonująco i przejmująco – im dalej, tym bardziej złożone stają się motywy działania bohaterów.

Postaci i wątków jest naprawdę sporo, ale wszystko łączy się w klarowną całość na końcu powieści.

Powieść Theorina znowu całkowicie mną zawładnęła. Autor po raz drugi udowodnił, że po mistrzowsku potrafi budować napięcie. Sprzyja temu na pewno kompozycja książki – fragmentami dawkuje się nam losy bohaterów. Nieraz miałam ochotę przerzucić kilka stron do przodu, by nie tkwić dłużej w niepewności. Niezwykle sugestywne opisy fåku sprawiają natomiast, że naprawdę można poczuć przenikliwy chłód...

Jeśli po długiej zimie Was to nie przeraża – to polecam naprawdę gorąco!

 

Johan Theorin: Nocna zamieć. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.

 

niedziela, 27 lutego 2011
Zmierzch - Johan Theorin

ALVARET JEST JAK MORZE. Tak. Tam wszystko mogło się wydarzyć.1

Tego dnia, gdy zaginął pięcioletni Jens, Olandia była spowita mgłą, jakiej nie pamiętali okoliczni mieszkańcy. Jego ciało nie zostało nigdy odnalezione. Dwadzieścia lat później jego zniknięcie jest nadal zagadką. Matka chłopca – Julia do tej pory nie otrząsnęła się z tamtych wydarzeń, nie potrafi uwierzyć w śmierć jedynaka. Zabija czas bezmyślnym gapieniem się w telewizor, a smutek i ból zapija winem. Nie potrafi pogodzić się z najbardziej prawdopodobną wersją zdarzeń – z utonięciem chłopca w morzu. Gdy pewnego wieczoru dzwoni jej ojciec Gerlof z informacją o nowym tropie, Julia niechętnie przezwycięża marazm i wyrusza w podróż na Olandię.

Drugim, prowadzonym równolegle wątkiem książki, jest historia upadku Nilsa Kanta. Cofamy się do czasów jego dzieciństwa w lata 40-te. Nils pochodzi z bogatej rodziny, wychowano go w przekonaniu o jego wyjątkowości i wyższości nad innymi mieszkańcami wyspy. Kolejne wydarzenia budują jego poczucie bezkarności. Splot nieszczęśliwych okoliczności połączony z brakiem hamulców moralnych skaże naszego bohatera na długą banicję. Mamy więć bardzo wyraźnie zarysowanego bohatera negatywnego.

Tok narracji sugeruje, że jesteśmy świadkami rekonstrukcji zdarzeń, która doprowadzi nas do oczywistego końca. Zapewniam jednak, że nic nie jest takie proste jakby się wydawało. Zakończenie powieści stanowi sporą niespodziankę.

Dużym atutem książki są wiarygodne portrety psychologiczne – rewelacyjna postać Julii – matki cierpiącej po stracie dziecka, Nilsa Kanta, no i Gerlofa – cierpiącego już na rozmaite starcze schorzenia, ale umysłowo wciąż bardzo żywego i dociekliwego osiemdziesięciolatka.

http://www.myra.nu/olandsalvarmark.html

Powieść Theorina jest bardzo skandynawska. Atmosferę budują opisy alvaretu – rozległych, surowych terenów porośniętych głównie trawą i niskimi krzakami jałowca, opisy starych rybackich chat, czy też kamienistej plaży Stenvik. Theorin potrafi też umiejętnie stopniować napięcie.

Jako, że to kryminał skandynawski powieść zahacza również o tematykę społeczną. Theorin pokazuje starzenie się społeczeństwa na wyspie. Młodzi wyjechali do wielkich miast w poszukiwaniu pracy, gdzie zatracają swoją tożsamość. O przeszłości pamiętają już tylko emeryci z nostalgią wspominający czasy, w których o zmierzchu ludzie snuli opowieści. Dawniej kipiące życiem wioski rybackie są skazane na wymarcie – wszędzie coraz ciszej i ciemniej. Tu i ówdzie powstają domki letniskowe dla spragnioncyh odpoczynku mieszczuchów.

Zmierzch jest debiutancką powieścią Theorina, pisarz planuje cały cykl, którego wspólnym mianownikiem ma być miejsce akcji – Olandia. Brzmi to dla mnie bardzo obiecująco, jestem naprawdę ciekawa kolejnych części. W Polsce ukazały się na razie dwa tomy – recenzja Nocnej zamieci już wkrótce!

1Johan Theorin: Zmierzch. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008, s. s. 87.

środa, 01 grudnia 2010
,,Niespokojny człowiek" Henninga Mankella czyli pożegnanie z Wallanderem

Latem tego roku zawarłam bliższą znajomość z komisarzem Kurtem Wallanderem. Pochłonęłam wtedy osiem tomów i stwierdziłam, że na jakiś czas mam dosyć. Na szczęście upłynęło już parę miesięcy i gdy tydzień temu ukazał się ostatni tom cyklu sięgnęłam po niego natychmiast . ,,Niespokojny człowiek” nie zaskakuje – Mankell jak zwykle serwuje nam kryminał na wysokim poziomie.  

Wallander jest już starszym panem, stuknęła mu właśnie sześćdziesiątka. Dowiedział się, że zostanie dziadkiem. Z niepokojem obserwuje pierwsze oznaki nadchodzącej starości i ze zgrozą uświadamia sobie, że staje się coraz bardziej podobny do swojego ojca – upartego i zrzędliwego staruszka. Jednocześnie odważył się wreszcie na realizację marzenia o własnym domu i psie. Poza tym rzec by można po staremu – Wallander wciąż jest samotny, a w pracy nadal irytuje go to samo – zmniejszanie budżetu na pracę policji, ciągłe zmiany i nowe priorytety mające zwiększyć ,,efektywność”.

W ,,Niespokojnym człowieku” Wallander prowadzi swoje ostatnie śledztwo, występuje w nim jednak nie jako inspektor kryminalny lecz jako osoba prywatna. Sprawa dotyczy bowiem przyszłych teściów jego córki Lindy. Pewnego dnia ojciec jej wybranka, emerytowany komandor Håkan von Enke nie wraca ze swojego porannego spaceru. Wallander, zaintrygowany opowiedzianą mu wcześniej przez Håkana dziwną historią z dziejów szwedzkiej marynarki postanawia się przekonać, co tak naprawdę się wydarzyło. Analizując wydarzenia sprzed lat będzie próbował rozwikłać zagadkę zaginięcia. Po drodze okazuje się, że rodzina von Enke skrywa wiele sekretów, wątki polityczne i szpiegowskie przeplatają się z rodzinnym dramatem. To książka także o tym, jak niewiele można wiedzieć o bliskiej nam osobie.

Ostatni tom ma charakter podsumowujący. Zakończenie znajdują losy ważnych postaci z wcześniejszych tomów (np. Baiby, Mony), a Kurt nieustannie rozpamiętuje przeszłość i zastanawia się możliwymi wariantami swojego życia. Napiszę tylko, że zakończenie sprawiło mi autentyczną przykrość, bo jednoznacznie zamyka karierę Wallandera. Pewien zawód sprawiło mi także niezaspokojenie mojej czytelniczej ciekawości – sporo pytań ze śledztwa pozostaje bez odpowiedzi.  

Oczywiście dla fanów Mankella to pozycja obowiązkowa, mi czytało się ją świetnie. Jako, że preferuję jednak powieści o podłożu psychologicznym i społecznym, w moim prywatnym top 3 Wallandera pozostają nadal: ,,O krok”, ,,Fałszywy trop” oraz ,,Piąta kobieta”.

Henning Mankell: Niespokojny człowiek. Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.