|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi o książkach
Tagi
|
Wpisy z tagiem: literatura austriacka
poniedziałek, 15 listopada 2010
Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu - Martin Pollack
Ostatnie trzy dni upłynęły mi na lekturze książki Śmierć w bunkrze Martina Pollacka – austriackiego pisarza, eseisty oraz tłumacza literatury polskiej. Nie jest to lektura łatwa, temat jest bowiem poważny, ale sama książka – naprawdę znakomita. Pollack podejmuje się trudnej próby rekonstrukcji historycznej prawdy o swoim ojcu. Trud rekonstrukcji polegał w tym przypadku nie tylko na problemach technicznych związanych z upływem czasu. Ojcem Pollacka był bowiem dr Gerhard Bast – sturmbahnführer SS, członek Gestapo i zbrodniarz wojenny. Pierwszy raz zdarzyło mi się czytać książkę o zagładzie napisaną z perspektywy potomka, nie ofiary, lecz oprawcy. Jak pisze Pollack, zmierzenie się z przeszłością ojca nie było dla niego sprawą łatwą. Odkładał to prywatne śledztwo przez wiele lat, bojąc się, że ,,odkryta prawda może przerosnąć najgorsze obawy”. Wielokrotnie przerywał i wracał do pisania książki, poświęcił wiele miesięcy na poszukiwania prawdy, przekopał się przez tony dokumentów w archiwach, pojechał w miejsca, w których przebywał jego ojciec. A wszystko po to by znaleźć odpowiedź na pytania: dlaczego właśnie mój ojciec. Co wpłynęło na to, kim był i co zrobił. Odpowiedzi próbuje szukać w historii swojej rodziny. Dziadkowie autora byli mieszkańcami Dolnej Styrii, jak sami siebie nazywali – Niemcami z ,,pogranicza językowego”. Mówiąc ściślej – rodzina Bastów była jedną z wielu rodzin austriackich, w których idea wielkich Niemiec znalazła podatny grunt. Przejawiało się to w przynależności do nielegalnej w Austrii partii nazistowskiej NSDAP. Chociaż Niemcy zajmowali tereny Dolnej Styrii zaledwie kilkadziesiąt lat, czuli się już panami tych ziem, strażnikami niemieckości na południu. Słowne utarczki pomiędzy Słoweńcami a Niemcami, przechodzące w bójki i prawdziwe awantury były tam na porządku dziennym. Jednocześnie nikogo specjalnie nie dziwiły mieszane małżeństwa ze Słoweńcami, czy też Żydami, zdarzały się wspólne biesiady i przyjaźnie pomiędzy osobami z różnych obozów. Dotyczyło to jednak tylko płaszczyzny prywatnej, nikt bowiem nie zmieniał politycznych przekonań. Nie dziwi więc, że ojciec Gerharda – żarliwy nacjonalista wychował syna w duchu przekonania o wyjątkowości i wielkości własnego narodu. Zwraca też uwagę niezdrowa wręcz fascynacja bronią - mały Gerhard na swoje trzecie(!) urodziny dostał najprawdziwszy karabin. Z książki wyłania się dwojaki obraz Gerharda Basta – z jednej strony nazista mający na sumieniu śmierć wielu niewinnych ludzi, z drugiej zwyczajny człowiek – ojciec, mąż planujący przyszłość dla swojej rodziny, miłośnik narciarstwa i wspinaczek górskich. Do końca życia używa słoweńskich nazw miejscowości, utrzymuje kontakty ze swoim żydowskim kuzynem – spotykają się nawet, gdy Gerhard Bast jest już ,,zasłużonym” członkiem gestapo. Jego matka miała skłonność do idealizowania obrazu syna: ,,Twój ojciec był idealistą, zawsze był przyzwoity, wszystko robił tylko z idealizmu, walcząc o to, w co wierzył...” (s. 111) Doktor Bast zdaje się więc być jednym z tych, którzy z natury nie byli sadystami – on po prostu starał się dobrze wykonywać swoją pracę (podobnie jak bohaterka powieści Schlinka - ,,Lektor” - Hanna). Jego ojciec, narodowy socjalista, któremu po wojnie udało się uniknąć pełnej odpowiedzialności za popełnione czyny (nigdy też nie zmienił swoich poglądów, ani nie skaził swego umysłu autorefleksją) pozostanie przez autora zapamiętany jako cudowny dziadek.Bardzo pasują tutaj, jako komentarz, słowa Hannah Arendt, piszącej o Eichmannie, którego proces obserwowała. Arendt spodziewała się ujrzeć potwora, zobaczyła zaś, na pozór normalnego człowieka: "Normalność owa – pisze - była dużo bardziej przerażająca niż wszystkie potworności wzięte razem, ponieważ zwykły człowiek popełniał zbrodnie, nawet o tym nie wiedząc”. Martin Pollack dokonuje naprawdę gruntownej analizy życia ojca, nie szuka dla niego bynajmniej usprawiedliwienia, nie próbuje upiększać czy naginać faktów. Oprócz rzetelnej literatury faktu, czytelnik otrzymuje jednocześnie sporą dawkę naprawdę dobrze napisanej prozy. Książkę, którą warto przeczytać, przeżyć i przemyśleć. Martin Pollack - Śmierć w bunkrze.Opowieść o moim ojcu. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2006. |